Kobieta ciągle jeszcze nieodkryta

Opublikowano: 2015-10-23 18:17:30 r.

Pośród gorących dyskusji synodalnych na temat sytuacji małżeństwa i rodziny bardzo nieśmiało pojawił się temat godności kobiety. Na konferencji prasowej podsumowującej dzień obrad zgromadzenia generalnego Synodu Biskupów mówiła o nim skromna kobieta z Rwandy.

Wartość życia kobiety rodzi się z samego aktu stwórczego Boga. Św. Jan Paweł II w medytacji pod tytułem Bezinteresowny dar z siebie przypomniał, że kobieta jest ostatnim słowem Stwórcy. Jest więc ona koroną stworzenia i ma prowadzić do odkrywania tajemnicy miłości w życiu człowieka. Z woli Boga to ona jest strażniczką poczętego i rodzącego się życia. Aby wypełnić to zadanie, została obdarzona czułością i zdolnością do poświęceń, które są często nieosiągalne dla mężczyzny.

Patrząc na tę kobietę, która dzieliła się swoim doświadczeniem życia w kulturze afrykańskiej, widziałem radość i dumę z tego, że jest kobietą. Kobietą, która może cieszyć się odkrywaniem tajemnicy życia, którą Bóg jej powierzył. Z entuzjazmem prosiła kobiety, aby były świadome siebie, aby cieszyły się odkrywaniem swojego ciała i rytmów płodności. Mówiła o swoim doświadczeniu dzielenia się wiedzą na temat naturalnych metod planowania rodziny z ubogimi kobietami w swoim kraju. Przecież te właśnie metody pozwalają, aby kobieta czuła się dobrze ze sobą, w relacji z Bogiem, aby wreszcie czuła się bezpieczna w relacji ze swoim mężem.

Widziałem, że dla wielu dziennikarzy jej słowa były zaskoczeniem. Przecież nasza seksualność nie powinna mieć ograniczeń, zdawali się mówić, a tu publicznie przed całym światem prosta kobieta mówi o radości, którą niesie akceptowanie swojej płodności i cielesności. Żyć zgodnie z naturą, żyć pełnią życia, a zarazem umieć przeżywać czystość. Czystość, która nie jest ciężarem, pokutą, ale w relacji ludzi, którzy potrafią kochać, staje się drogą prawdziwej wolności i szczęścia, którego nie mogą zagwarantować żadne środki antykoncepcyjne.

Kilka dni później podczas spotkania z dziennikarzami, w podsumowaniu prac grupy języka francuskiego, wrócił temat godności kobiety. Członkowie tej grupy zwrócili uwagę, że systematycznie w ich kręgach kulturowych rośnie liczba aborcji wśród młodych, dobrze wykształconych, a zarazem samotnych kobiet. Ta tendencja zdaje się potwierdzać smutną rzeczywistość niezrozumienia wartości czystości i połączonej z nią zdolności przeżywania seksualności w szacunku do drugiego człowieka.

Moim zdaniem nie można zrozumieć godności kobiety, nie szukając zrozumienia godności mężczyzny. Jak to zauważył już dawno kardynał Wojtyła kobieta i mężczyzna doświadczają rzeczywistości komplementarności asymetrycznej i zawsze kiedy szukamy zrozumienia, kim jest kobieta, musimy pytać jednocześnie, kim jest mężczyzna.

Istnieje wielka pokusa zapominania o tej relacyjności mężczyzny i kobiety. A przecież pomijanie w dyskusjach roli mężczyzny w świecie i Kościele, roli mężczyzny, który potrafi wziąć odpowiedzialność za siebie i innych, powoduje wzrost liczby „Piotrusiów Panów”. Dziwi mnie to, że tak często w wychowaniu pomija się rolę mężczyzny. Łatwo mówi się później o przemocy wobec kobiet, zapominając, że niestety często wychowywały one samotnie swoje dzieci.

Synod dotykał także problemu rodzin, w których dzieci wychowywane są tylko przez jednego z rodziców. Jak pomóc im odkrywać całe bogactwo bycia mężczyzną lub kobietą w Kościele i świecie? Jak uczyć ich wzajemnego szacunku i zapraszać do relacji, które w pełni pozwolą zrealizować siebie jako istotę zdefiniowaną seksualnie w określony sposób? Jak wreszcie prowadzić do tego zachwytu nad miłością, która pozwoli zarówno kobiecie jak i mężczyźnie spojrzeć na siebie wzajemnie bez wrogości i pomoże zrozumieć, że tak naprawdę jedno bez drugiego nie może istnieć i być szczęśliwe?

Nie dało się odpowiedzieć na te wszystkie pytania podczas Synodu. Najważniejsze jest jednak to, że udało się te pytania postawić i to całemu światu. Teraz nadchodzi czas refleksji, w którym wszyscy – jako wierzący i niewierzący – musimy odpowiedzieć na pytanie o sens bycia kobietą lub mężczyzną tu i teraz. Może warto z pokorą wrócić do początku i pochylić się nad opisem stworzenia człowieka. Tam Bóg powiedział już wszystko o człowieku, o miłości, o roli mężczyzny i kobiety. Czyżby to było takie proste?

ks. Przemysław Drąg
Dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin